czwartek, 20 października 2016

Jak nie popaść w jesienny marazm? Pomysły i plany na jesień.

pomysły jesień | jak wyrwać się z marazmu

Jesień zagościła u nas już na dobre, w dodatku nie rozpieszczając nas piękną pogodą. Ponura aura nie motywuje do działania, rozleniwia i zniechęca do jakiejkolwiek aktywności. Łóżko, koc i ciepła herbata popijana nad dobrą książką, artykułem lub w trakcie oglądania filmu- tak chciałoby się przeczekać, najlepiej aż do wiosny. Zwykle jednak nie pozwalają nam na to obowiązki, bądź po prostu wyrzuty sumienia, że marnujemy czas i jesteśmy mało produktywni.

Tegoroczna jesień jest dla mnie okresem większego luzu po pracowitym roku, jednak widzę jak ta piękna pora roku powoli przecieka mi przez palce. Piękna, bo ma w sobie swój urok, mimo zimna i strug deszczu spływających po szybach. A może właśnie to tworzy jej niepowtarzalny klimat? Wracając do tematu, mając więcej czasu i mniej obowiązków ciężej jest narzucić sobie, że coś 'trzeba' zrobić. Samozaparcie ostro przegrywa w starciu z jesienną rzeczywistością. Pomyślałam więc, że zamiast marnować energię na bezsensowne potyczki, może warto to zaakceptować i wziąć się za siebie innym sposobem.

Jak wyrwać się z jesiennego marazmu?

Mój pomysł na mobilizację i produktywne wykorzystanie czasu ma w sobie coś z płynięcia z nurtem rzeki. Niby nie mamy kontroli nad kierunkiem w jakim podążamy, a jednak posuwamy się w przód. Nasza rola polega jedynie na wyłapywaniu okazji, drobnych rzeczy i momentów jakie trafiają się po drodze. W takich chwilach warto skupić się nad jedną czynnością i dać z siebie wszystko. Doskonale rozumiem, że proponowane przeze mnie rozwiązanie nie stoi na najwyższym poziomie jeśli chodzi o wykorzystanie czasu. Wiem także, że na wszystko trzeba sobie zapracować, a kto się nie rozwija, ten stoi w miejscu. Jest to jednak dobre rozwiązanie kiedy wyrwanie się z marazmu zdaje się być czymś nieosiągalnym. Wbrew pozorom chwile ogromnej motywacji przychodzą dosyć często, ale także szybko znikają, trzeba więc nauczyć się momentalnie je wyłapywać i robić z nich jak najlepszy użytek. Nie jest to rozwiązanie na dłuższą metę, raczej okres przejściowy zanim natrafimy na stabilny grunt pod nogami.

Mam sporo planów i pomysłów do realizacji podczas tej jesieni. Stworzyłam krótką listę, na tyle uniwersalną, że chciałabym się nią podzielić z innymi. Wierzę, że nie tylko ja mogę zrobić z niej użytek.

Pomysły i plany na jesień


1. Określić swoje priorytety.
Bez tego ani rusz. Ciężko rozwijać się nie wiedząc co tak naprawdę jest dla nas najważniejsze. Jest to szczególnie użyteczne w okresie natłoku obowiązków, kiedy nie wiemy w co wsadzić ręce, taka lista priorytetów  potrafi uratować tyłek i nie zwariować.

2. Zająć się zadaniami od dawna odkładanymi na później.
U mnie dotyczy to przede wszystkim zdjęć- ogromny bałagan w folderach czeka na ogarnięcie już od dawna, tak samo jak i odbitki nie mogą doczekać się ładnego albumu. Trzeba to zmienić.

3. Na poważnie zacząć rozwijać swoje zainteresowania.
Mam tu na myśli konkretne działania. Zdobywanie wiedzy nie odbywa się na facebooku. Wiem, można tam znaleźć wiele użytecznych i ciekawych informacji, ale jednak nie tędy droga.

4. Skupić się na rozwoju w jednej, konkretnej dziedzinie.
U mnie zdecydowanie jest to architektura wnętrz. Powrót na studia jest dodatkową motywacją, by na poważnie zająć się rozwojem umiejętności związanych z projektowaniem.

5. Spróbować czegoś, co od dawna chodzi nam po głowie.
Ten punkt jest ukłonem w stronę robótek ręcznych. Ciągle zapominam jak bardzo lubię bawić się papierem. W dodatku od kiedy odkryłam na youtube i pintereście japanese binding przepadłam i koniecznie chcę tego spróbować. Jesień wydaje się być do tego idealna.

6. Odpocząć.
Tak po prostu.

7. Rozwijać swoją kreatywność.
Postanowiłam wziąć się za ten punkt na poważnie poprzez uczestnictwo w jakimś kreatywnym wyzwaniu. Po raz pierwszy dołączyłam więc do wyzwania fotograficznego organizowanego przez Natalię z jestrudo.
Świetne kreatywne wyzwanie trwa również u Pauliny z onelittlesmile. Polecam, codzienne zadania są niezwykle pomysłowe.

8. Uporządkować swoje otoczenie.
To chyba nie wymaga komentarza. Walczę z dużą ilością niepotrzebnie zgromadzonych rzeczy. Na razie jestem na etapie określania ile z nich naprawdę mi się przyda.

9. Dopiąć przynajmniej jedno ważne, niezakończone zadanie.
Dla mnie jest to prawo jazdy. Nadal jestem niezmotoryzowana, ale zaczęłam już kurs i mam ogromną nadzieję na zdanie egzaminu jeszcze tej jesieni, a na pewno do końca roku. Trzymajcie kciuki!

Pomysłów mam o wiele więcej, nie chciałam jednak tworzyć listy bez końca, aby mieć szansę na realizację zawartych na niej pomysłów. Wkrótce będę dzielić się swoimi postępami tu na blogu.

Pozdrawiam ciepło,


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz