niedziela, 20 listopada 2016

5 rzeczy, które warto wiedzieć o studiach zaocznych

studia zaoczne, zanim wybierzesz, co warto wiedzieć, 5 rzeczy

Dziś,  po krótkiej przerwie, parę słów na temat studiowania ogólnie,  ale przede wszystkim garść przemyśleń dotyczących studiów zaocznych.  Czy warto się na nie zdecydować i czego możesz o nich nie wiedzieć, czyli pięć rzeczy,  na które warto zwrócić uwagę przed podjęciem decyzji o wyborze trybu studiowania. 


Kiedy po ukończeniu licencjata w trybie dziennym zdecydowałam się podjąć nowe studia zaoczne, niby gdzieś z tyłu głowy miałam te wszystkie ważne aspekty,  które chcę tu dziś przytoczyć. Rzeczywistość jednak na to do siebie,  że lubi nas zaskakiwać.  W pewnym momencie dotarło do mnie,  że Ci wszyscy ludzie mówiący o tym jak wygląda studiowanie zaoczne albo nie mieli z nim wiele do czynienia albo wcale nie przesadzali.  


Co powinieneś wiedzieć przed wyborem studiów zaocznych? 

1. Studia zaoczne to przede wszystkim praca własna.  Myślę,  że nie przesadzę jeśli powiem,  że wymagają nawet do 80% wkładu własnego.  W zależności od kierunku zajęcia będą oczywiście wyglądać zupełnie inaczej.  U mnie,  oprócz wykładów,  w większości stanowią one po prostu konsultacje projektów tworzonych w tzw. 'wolnym' czasie. Czemu tak zwanym? 

2. Musisz się pogodzić z ograniczonym czasem dla siebie.  Idąc na studia zaoczne z zamiarem pracy w tygodniu,  weź pod uwagę,  że potrzebujesz także czas na naukę i przygotowywanie projektów na uczelnię.  Oczywiście na pewno są kierunki,  na których wystarczy się uczyć do egzaminów,  by je zakończyć dyplomem,  jednak każdy kto poważnie łączy swoją przyszłość ze swoim kierunkiem,  powinien się przykładać przez cały semestr. Przychodząc do domu po ośmiu godzinach pracy,  ostatnie o czym będziesz marzyć to robienie projektu do szkoły bądź wkuwanie na egzaminy.  Ale potwierdzam,  że jeśli nie ma się wyjścia by inaczej to zorganizować,  jest to możliwe. Jeśli jednak dopiero zaczynasz studiować,  weź pod uwagę,  że 


3. Warto starać się o stypendium naukowe.  Często okazuje się,  że wymagania są znacznie niższe niż nam się wydaje.  Otrzymanie stypendium wymaga trochę wysiłku,  jednak może dzięki temu czesne na uczelni samo będzie się spłacać i nie będziesz musieć pracować na dwa etaty by opłacić szkołę, rachunki,  karmę dla kota i karnet na siłownię. Zyskasz tym samym czas dla siebie (lub na szkolne projekty ;). Niestety osobom,  które ukończyły już jeden kierunek studiów i nie kontynuują go na drugim stopniu,  lecz zaczynają studia od nowa, wszelkie stypendia i zapomogi już nie przysługują.


4.  Pamiętaj,  że studia zaoczne nie są gorsze od dziennych.  Gdy jeszcze byłam w liceum krążyła dziwna legenda,  jak to pracodawcy nie biorą poważnie studentów zaocznych ani uczących się na prywatnych uczelniach,  bo  te studia są przecież gorsze, a zaocznie uczą się tylko 'rozpuszczone dzieci bogatych rodziców' .  That's bullshit. Studiowałam na uczelni państwowej dziennie,  teraz uczę się w szkole prywatnej zaocznie i więcej niezaradności życiowej wśród studentów spotkałam w pierwszym przypadku.  Wybierając studia zaoczne masz możliwość zdobywania większego doświadczenia,  a pracodawcy doceniają to,  że ktoś potrafi pogodzić pracę z nauką na co dzień.  


5. Na studiach zaocznych musisz bardziej pilnować terminów i starać się zaliczać wszystko jak najszybciej.  Pomijając już aspekt oszczędzania sobie stresu i pracy związanej z nadrabianiem zaległości,  jest to podyktowane przede wszystkim względami praktycznymi i dostępnością wykładowców,  a tych na studiach zaocznych naprawdę ciężko złapać poza wyznaczonym terminem. Często mają inną pracę na co dzień lub dojeżdżają z daleka,  odwlekanie pójścia po wpis lub na konsultacje nie jest więc dobrym pomysłem. No chyba, że ktoś ma czas, by łapać prowadzących na innych uczelniach w tygodniu lub nawet jechać do innego miasta (częste przypadki).

To taka moja subiektywna piątka, na którą według mnie warto zwrócić uwagę przed wyborem studiów zaocznych. Nie chcę nikogo zniechęcać ani wartościować jaki tryb nauki jest lepszy,  każdy powinien go dostosować do własnego trybu życia i potrzeb. Z odrobiną wysiłku wszystko można ze sobą pogodzić, pod warunkiem oczywiście zachowania zdrowego rozsądku. Studia są trochę tematem-rzeką i pewnie nie raz go jeszcze poruszę. Ale teraz już pozdrawiam ciepło, 




5 komentarzy:

  1. To samo się tyczy podyplomowych ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, nie byłam jednak, więc nie mogę opisać własnych doświadczeń ;)

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. To wszystko prawda. Zwłaszcza w perspektywie pogodzenia pracy ze studiami. Pół biedy, kiedy ktoś ma taką sytuację jak ja miałam, że pracuję pn-pt 8-16 i studiowałam zaocznie. Gorzej jest, kiedyś ktoś ma pracę zmianową, a do tego bywa że w weekendy. Pogodzenie pracy i studiów to ciężka praca, ale wykonalna, czego jestem dowodem. Było to męczące zwłaszcza na ostatnim roku, kiedy wbrew pozorom okazało się, że mamy najwięcej zajęć i pracy, ale nie żałuję. Jedyne co mi przyszło do głowy to temat stypendium. Owszem, wymagania są niskie, ale chętnych jest tak dużo, że jest małe prawdopodobieństwo dostania dodatku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety praca w weekendy raczej odpada, choć czasem zdarza mi się pracować jeśli mam wolną sobotę. Jeśli chodzi o stypendium to chyba zależy od uczelni, pamiętam , że kiedyś na poprzedniej uczelni pule do rozdysponowania na stypendia przydzielano do poszczególnych kierunków, na naszym było bardzo mało osób i nie wiedząc o tym jak są przyznawane zgłosiło się tylko kilku chętnych i mimo słabych wyników wszyscy je dostali ;) Reszta pluła sobie w brodę, że się nie zgłosiła, także warto składać wnioski niezależnie od wyników.

      Usuń