środa, 2 listopada 2016

Wakacje w Polsce. Czy warto jechać nad Bałtyk?


Wakacje w Polsce, czy warto jechać nad Morze Bałtyckie, podróże, lato
W drodze na plażę, na zachód słońca.

Jednym z moich postanowień na tegoroczną jesień było uporanie się z ogromem zdjęć zalegających na moim dysku. Na pierwszy ogień poszły foldery ze zdjęciami z minionych wakacji. Przeglądanie ich kadr po kadrze nie tylko wywołało lawinę wspomnień, ale też skłoniło mnie do napisania tego posta. Dziś więc przywołuję minione lato oraz dorzucam garść przemyśleń i wskazówek odnośnie spędzania wakacji w Polsce.


Na wstępie chcę zauważyć, że nie mam zamiaru udowadniać wyższości spędzania urlopu w Polsce nad zagranicznymi podróżami. Wartościowanie nie jest moim zamiarem, chcę jedynie przedstawić subiektywnie odczucia związane z moim tegorocznym wyjazdem.

Do plaży prowadziła piaszczysta ścieżka w przepięknym lesie. Każda wyprawa na plażę była więc długim, ale przyjemnym spacerem.


Dziś już chyba nikt nie twierdzi, że zagraniczne wyjazdy są o wiele droższe od polskich wakacji. Mamy ogromną swobodę w przemieszczaniu się i wyborze wakacyjnych destynacji. Łatwa dostępność do informacji i tanich biletów sprawia, że często pobyt za granicą udaje nam się zorganizować taniej niż wakacje w Polsce. Jednak ogromna ilość osób postanawia skorzystać z uroków i atrakcji oferowanych przez nasz kraj. Nie wnikając w przyczyny popularności polskiego morza faktem jest, że nasze plaże bywają od paru lat coraz bardziej zatłoczone, a pokazywane w mediach obrazy cisnących się jak sardynki plażowiczów umacnia wyobrażenie, że w Polsce nie da się inaczej. Rodzi to we mnie bunt i stanowczo mówię nie tłokom, tandecie i taniej rozrywce dla tłumów. Bo u nas na prawdę można inaczej.

W tym roku nad Morzem Bałtyckim spędziłam dwa tygodnie. Na początku sierpnia pogoda była szczerze mówiąc taka sobie. Nie było jednak upałów, lało w sumie tylko jeden dzień, który i tak spędziliśmy w Gdańsku, było kilka okazji zarówno na plażowanie jak i zwiedzanie okolicy.


Dlaczego Bałtyk? Wspólny wyjazd zaproponowała mi i mojemu chłopakowi jego siostra z rodziną. Od lat jeżdżą we wspaniałe miejsce, które również za ich rekomendacją chcieliśmy odwiedzić, wybraliśmy się więc razem. Tym miejscem jest gospodarstwo agroturystyczne w Słajszewie, małej wsi niedaleko Łeby. Dodatkowo nie byłam nad morzem od jakiś… 10 lat? Brzmi niewiarygodnie, tym bardziej ciężko mi w to uwierzyć po dwóch tygodniach spędzonych nad Bałtykiem tego roku.

Czy było drogo? Nie. Utarł się pewien mit, że wakacje nad polskim morzem są drogie jak zagraniczne. Żadne wakacje nie muszą być drogie jeśli organizujesz je z głową i później tak samo zachowujesz się podczas nich. Drogo jest więc dla miłośników licznych rozrywek i zatłoczonych kurortów. Biorąc pod uwagę, że w naszej wsi był jeden jedyny sklep, nie skłaniało to do szalenia na zakupach, ewentualnie do kupowania lodów .I tak, były z nami dzieci i nie narzekały na brak rozrywek. Mimo, że mieliśmy blisko do Łeby, nie byliśmy w niej ani razu. Wybraliśmy się za to do Gdańska, gdzie ceny są porównywalne do wszystkich większych miast w Polsce. Przed udaniem się na obiad sprawdziliśmy rekomendacje i mogę polecić, że dobrze i za przyzwoitą cenę można zjeść m. in. w Lisiej Chatce. Polecam przy okazji najlepszą szarlotkę na świecie w Pikawie. W naszym gospodarstwie obiady kupowaliśmy na stołówce, gdzie serwowali przepyszne dania w przystępnych cenach (do 20 zł), ale mieliśmy także dostęp do kuchni, gdzie można gotować samodzielnie. My jednak postawiliśmy na oszczędność czasu.



A gdzie te tłumy? No właśnie. Tłumów nie było, dwadzieścia ręczników oprócz nas to maksimum jakie trafiliśmy na plaży, a jak powiedziała nam siostra Roberta, jak na naszą miejscowość i tak w tym roku było naprawdę dużo ludzi. Plaża w dodatku jest na tyle duża, że spokojne można odejść kilkanaście metrów (większość ludzi lokuje się przy zejściu) i mieć jej spory kawałek na wyłączność. Co ważne dzięki temu jest tam spokojnie i czysto, można także bez problemu zabrać ze sobą psa (z nami były dwa), nikt nie ma nic przeciwko plażowaniu z czworonogiem.

No dobrze, a co z rozrywką? To już bardzo indywidualna kwestia. Żadne z nas nie jest wybitnie imprezową osobą, uwielbiamy za to kontakt z naturą i piękne okolice. W gospodarstwie, w którym mieszkaliśmy było wiele zwierząt, głównie konie, psy, koty a nawet prywatny dzik. Jak to na wsi wszędzie można było spotkać też krowy i ptactwo domowe. Nie skorzystałam niestety z jadny konnej, ale przejażdżka po plaży na zachód słońca musi być niesamowitym doświadczeniem i kiedyś na pewno to odhaczę. Zaliczyliśmy za to mnóstwo spacerów, ognisko na plaży, wycieczkę do latarni morskiej Stilo, grzybobranie, dwie wizyty w przepięknym Gdańsku (spędziliśmy w nim trochę czasu wracając), wieczory z grami planszowymi, plażowanie (nawet kąpiel w morzu, co jest wyczynem, bo nienawidzę zimnej wody) i dwa cudowne zachody słońca.

















Zdaję sobie sprawę, że wielu osobom moje wakacje mogą wydawać się nudne, jednak nie zamieniłabym tego czasu na żaden inny wyjazd. Mimo iż podróżne są dla mnie niezwykle fascynujące, myślę, że wcale nie trzeba wyjeżdżać daleko by doświadczyć niezapomnianych wrażeń. Warto jechać nad Bałtyk, nie podążając za tłumem, ale w mniej oczywiste destynacje. Może być tanio, pięknie, czysto i spokojnie. Na koniec zostawiam jeszcze kilka moich kadrów.

















   Pozdrawiam ciepło,

3 komentarze:

  1. Uwielbiam polskie morze, a byłam dopiero 3 razy! :O Coś magicznego w nim jest! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, zdecydowanie jest w nim jakaś magia :)

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń